niedziela, 19 sierpnia 2012
Wiesz, co lubię? Zostawiać latem otwarte okna w sypialni i klaść się spać. Czujesz wtedy, jak bryza dmucha ci w twarz. Już, już zapadasz w sen, wiatr wzmaga się, ale jesteś tak senny, że nic ci się nie chce. Potem w środku nocy budzi cię nagle głośny huk. Na dworze s z a l e j e wichura i wszystkie okna trzaskają w ramach. Jakby biły brawo. Jakby przyklaskiwały rozpętanej burzy. No wiec zwlekasz się z łóżka, śpiący, ale podekscytowany, obchodzisz pokoje i zamykasz okna. Wszystko mokre, sciany, podłoga... Kiedy spałeś, burza wtargnęła do domu. Najprzyjemniej stoi sie w otwartym oknie i moknie na deszczu. Kłade rece na parapecie i wychylam glowę. Wiatr szarpie, świat sroży sie i grozi. Jest trzecia nad ranem i nikt oprócz ciebie tego nie widzi. Tylko ty. Caly ten spektakl rozgrywa się wyłącznie dla ciebie.
*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz